DARIUSZ MICHALCZEWSKI
Został potrójnym mistrzem świata w ramach trzech organizacji boksu zawodowego
WBO, WBA oraz IBF.
Jest pierwszym sportowcem, któremu to się udało. Dzięki trzem mistrzowskim
tytułom zapewnił sobie trwałe miejsce w annałach historii boksu. Dalszym etapem
w karierze Michalczewskiego będzie najprawdopodobniej marzenie każdego boksera -
Ameryka.
Darek Michalczewski pochodzi z Gdańska. Uprawianie pięściarstwa ma w jego
rodzinie długą tradycję. Boksem zajmował się jego dziadek, ojciec wujkowie.
Ojciec Darka byt zawodnikiem wagi średniej Gedanii, stoczył ponad 100 walk.
Kiedy Darek miał 12 lat jego ojciec zmarł, a nie zawsze grzecznego chłopca jeden
ze stryjów zaprowadził do gdańskiego Stoczniowca. Tu pod okiem trenera
Ryszarda Bronisia postawił swoje pierwsze kroki na ringu.
Późniejszy Tygrys nie od razu zdecydował, że jego życiową pasją sportową będzie
boks. Przez wiele lat trenował z równym zapałem boks jak i piłkę nożną, przez
trzy lata grał w Polonii Gdańsk. W pewnym momencie uznał, że bliższy jego
naturze jest boks, w którym decydujące znaczenie ma twardość charakteru i
indywidualizm.
Wybór okazał się słuszny. W pięknym stylu osiągnął kolejne sukcesy na ringu:
zdobył medale na Spartakiadzie Młodzieży, Mistrzostwach Europy
Juniorów, w 1987 roku został mistrzem Polski Seniorów. W roku
następnym podjął, wspólnie z żoną Dorotą, decyzję rozpoczęcia kariery na
zachodzie. Wyjechał do Niemiec. Jak podkreśla, decyzja ta nie wynikała z
niezadowolenia z własnej sytuacji w Polsce. Jego największym pragnieniem było
wspiąć się na szczyt, a w tamtym czasie "szanse na to były tam, nie tutaj”.
Początki nie były łatwe, nie mieli pieniędzy, nie znali języka. Michalczewski,
żeby utrzymać żonę i syna, podejmował różne dorywcze prace - kopał rowy, nosił
skrzynki. Popołudniami intensywnie trenował, co szybko zaowocowało pierwszymi
zwycięstwami. Za pierwsze walki w Niemczech dostawał ok. 500 DM, teraz jego
stawka za walkę nie schodzi poniżej miliona marek.
W 1991 r., zdobył tytuł amatorskiego mistrza Europy w wadze
półciężkiej. W 1994 r., po zwycięstwie w walce z Amerykaninem Leeonzera
Barbera, zdobył tytuł mistrza świata w wadze półciężkiej federacji WBO.
W Niemczech jednak cały czas był w Cieniu Henry’ego Maske (idol niemieckiego
boksu, mistrz świata federacji IBF). Dopiero po stracie tytułu przez Maske’a na
rzecz Virgila Hilla i wygranej Michalczewskiego z Hillem w roku 1997 Tygrys
został niekwestionowanym faworytem bokserskiego ringu w Niemczech.
Zwycięstwo Michalczewskiego nad Hillem nazwano “Zemstą Tygrysa”. Ta walka, to
spełnienie marzeń Michalczewskiego. Pokonując Amerykanina, jako pierwszy w
historii boksu, zdobył mistrzowski pas trzech federacji WBO, WBA i
IBF. Miesięcznik “The Ring”, najbardziej prestiżowe pismo
poświęcone boksowi, uznało go bokserem miesiąca. Później Michalczewski
sam zrzekł się tytułu IBF, po to, aby nie musieć obowiązkowo walczyć na ringu
przynajmniej sześć razy w roku.
Do tej pory Dariusz Michalczewski stoczył na zawodowym ringu 41 walk, nie
przegrał żadnej, większość - 34 – skończył przed czasem. Tylko raz znalazł się w
groźnej sytuacji. Broniąc, po raz siódmy tytułu mistrza świata, w starciu z
Graziano Rocchigianim był liczony, ale ponieważ przeciwnik zadał cios już po
komendzie “stop”, walka zakończyła się dyskwalifikacją Rocchigianiego.
Przed każdą walką Michalczewski intensywnie trenuje, a jego rozkład zajęć jest
ściśle określony - rozgrzewka, bieg, gimnastyka, ćwiczenia nadgarstków i
poszczególnych mięśni, no i właściwy trening bokserski. Obecnym trenerem
Dariusza Michalczewskiego jest Frotz Sdunek.
Michalczewski trenuje w Universum Box, wcześniej była to stolarnia. Po
wygranej w Mistrzostwach Europy budynek został odkupiony przerobiony dla potrzeb
Tygrysa przez jego promotora - Klausa Petera Kohla, jednego z najbogatszych
mieszkańców Hamburga. Do dziś Kohl jest jego menedżerem.
Pseudonim Michalczewskiego pochodzi z przypadku. Podpisywał kontrakt
równocześnie z inną sławą boksu Michaelem Loewe (po niemiecku - lew) i jeden z
dziennikarzy zapytał:, „Jaką szansę ma Lew i...Tygrys”. Michalczewski uważa
jednak, że pseudonim pasuje do niego idealnie - potrafi być łagodny i agresywny.
Dariusz Michalczewski obecnie mieszka w Hamburgu, w jednej z bardziej
ekskluzywnych dzielnic, jeździ mercedesem. Oprócz boksu jego dochody zasilają
kontrakty reklamowe.
Tygrys podejmuje wiele działań mających na celu szeroko rozumianą pomoc młodym
ludziom. W Hamburgu tworzy miejsca uprawiania sportu, które są alternatywnym
sposobem spędzania czasu dla młodych osób, często balansujących na granicy
przestępczości. Jego zaangażowanie w akcję “Sport przeciwko przemocy”,
którą współtworzy i wspiera, wynika z tego, że świetnie zna realia, w których
funkcjonują młodzi ludzie. Wystarczy pokazać nowy, atrakcyjny pomysł, obszar, w
którym mogą się realizować. Myśli o stworzeniu podobnych hal w Polsce. Obecnie
szuka osób i instytucji, które chciałyby działać w tym kierunku. Na razie
sponsoruje Dom Dziecka w Gdańsku oraz powołał “Stypendium Tygrysa”.
Jak każdy zawodowy pięściarz Dariusz Michalczewski chciałby toczyć walki z
najlepszymi na amerykańskich ringach. Uważa jednak, że najwłaściwszym i
najpiękniejszym ukoronowaniem jego kariery byłyby mistrzowskie walki w Polsce.
Boks jest wielką życiową pasją Darka Michalczewskiego, która od lat go napędza i
nadaje życiu to coś, dzięki czemu jest ono tak ekscytujące.